Było pełno wielkich budynków. Miały pozapalane światła. Miasto wyglądało przepięknie. Po chwili wylądowaliśmy. Niall podziękował za podwiezienie i wziął nasze walizki. Wyjęłam telefon z tylnej kieszeni spodni i włączyłam mapę.
- Wiesz gdzie jest ten hotel..? - powiedziałam oglądając się za siebie.
- Na wprost nas. - i pokazał palcem.
Weszliśmy do środka. Hotel był olbrzymi! Poprosiliśmy o kluczyk do pokoju z dwoma sypialniami. Wjechaliśmy windą na ostanie piętro. Przed nami był bardzo dług, ciemny korytarz. Na samym końcu był nasz pokój. Wsadziliśmy do niego kluczyk i otworzyliśmy drzwi. Między nami zapadła cisza. Weszliśmy do środka. Ja weszłam do pokoju po lewej, a Niall do pokoju po prawej stronie. Nie wiem dlaczego, ale między nami zapadła cisza.Każdy wszedł do swoich pokoi w ciszy... nawet nie mówiąc sobie dobranoc... Otworzyłam swoją walizkę i wyjęłam z niej moją pidżamę. Weszłam do łazienki (pokojowej), przebrałam się i umyłam zęby. Weszłam do łóżka pod białą, puszystą kołdrę i ... oczy zamykały mi się same, więc zgasiłam światło i poszłam spać.
*Następnego dnia*
- Poczekaj! - krzyknęłam. Wsadziła rękę w zamykające się drzwi windy i wbiegłam do niej. - Słuchaj! Co Ty robiłaś tam z Niallem?!
- A co miałabym robić? To mój chłopak... - powiedziała naciskając guziczek 0.
- Że co?! To jest mój chłopak!
- Oczywiście. Tylko popatrz na to zdjęcie. - powiedziałam pokazując jej zdjęcie, które zawsze noszę w torebce.
- Przecież to photoshop. Doskonale to widać.
- Widać? Nic nie widać. Byłam tego świadkiem bo cóż... sama szłam z nim za rękę...
- Dobra, możesz już stąd iść?
- Jasne.
Właściwie to Samantha (tak miała na imię dziewczyna która jechała ze mną w windzie) wyszła z winy, a ja pojechałam na samą górę. Zapukałam do pokoju z którego wyszła ta niesympatyczna kobieta. Drzwi otworzył mi blondyn.
- Niall, możesz wytłumaczyć mi dlaczego u Ciebie była ta dziewczyna i dlaczego się przeniosłeś do tego pokoju? - zapytałam wchodząc bez pytania do środka pokoju.
- No dobrze... Elsa wejdź i usiądź w salonie. Zaparzę herbatę. - mówiąc to poszedł do kuchni, a ja usiadłam w wielkim, białym salonie. Po chwili przyszedł Niall ze szklankami i cukrem w rękach. Usiadł koło mnie i zaczął mówić. - No więc... Tutaj ogólnie 'wynajmuje' pokój właśnie ta dziewczyna... A Samantha to... moja siostra..
- Twoja siostra?!
- Tak Elsa... Ja nikomu nie chciałem mówić! Kiedyś bardzo się jej wstydziłem... nie potrafiłem się przyznać, że to jest moja siostra.. , ale teraz się zmieniła i w ogóle przyjechałem ją odwiedzić... Ale ona powiedziała, że woli udawać, że jest moją dziewczyną..
- Taak... właśnie mówiła mi, że to ona nią jest, a nie ja...
- Ty jesteś najpiękniejszą i kochaną dziewczyną, a ona tylko kochaną siostrą. Pamiętaj, że Ty jesteś moją jedyną dziewczyną. Nigdy Cię nie opuszczę. - kiedy to wszystko powiedział, właśnie czajnik dał o sobie znać. Niall wyszedł do kuchni. Teraz już po dłuższym czasie, przyniósł czajnik i postawił go na stoliku. Zalał nam wodę do szklanek, posłodził, wlał sok malinowy i ukroił cytrynę. Rozejrzałam się po salonie. Wszędzie były zdjęcia tej dziewczyny z windy.
- A czy Ty... tutaj się przeprowadziłeś? Tak jakby? - zapytałam.
- Oczywiście, że nie ! Ja nadal będę w naszym pokoju tylko przyszedłem odwiedzić Samanthę. Nie wiedziałem, że zatrzymała się w tym hotelu, ale to miła niespodzianka.
- Nie no ok. Ja nic do tego nie mam.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Szkoda, że nie komentujecie :( Nie mam weny ;/