piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział 10

** https://www.youtube.com/watch?v=ghb6eDopW8I&list=PLkA08pgJmmZ30z2FyUWMq2845ZCehzNLx **

Było pełno wielkich budynków. Miały pozapalane światła. Miasto wyglądało przepięknie. Po chwili wylądowaliśmy. Niall podziękował za podwiezienie i wziął nasze walizki. Wyjęłam telefon z tylnej kieszeni spodni i włączyłam mapę.
- Wiesz gdzie jest ten hotel..? - powiedziałam oglądając się za siebie.
- Na wprost nas. - i pokazał palcem.
Weszliśmy do środka. Hotel był olbrzymi! Poprosiliśmy o kluczyk do pokoju z dwoma sypialniami. Wjechaliśmy windą na ostanie piętro. Przed nami był bardzo dług, ciemny korytarz. Na samym końcu był nasz pokój. Wsadziliśmy do niego kluczyk i otworzyliśmy drzwi. Między nami zapadła cisza. Weszliśmy do środka. Ja weszłam do pokoju po lewej, a Niall do pokoju po prawej stronie. Nie wiem dlaczego, ale między nami zapadła cisza.Każdy wszedł do swoich pokoi w ciszy... nawet nie mówiąc sobie dobranoc... Otworzyłam swoją walizkę i wyjęłam z niej moją pidżamę. Weszłam do łazienki (pokojowej), przebrałam się i umyłam zęby. Weszłam do łóżka pod białą, puszystą kołdrę i ... oczy zamykały mi się same, więc zgasiłam światło i poszłam spać.
*Następnego dnia*
Wstałam z łóżka wyciągając się i ocierając moje zaspane oczy. Weszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Znów z walizki wyjęłam ubrania i położyłam pidżamę na łóżku. Włożyłam na siebie białe, krótkie spodenki, zielonkawą koszule, bransoletki i naszyjnik. Na ramię zarzuciłam torbę i wyszłam z pokoju. Zapukałam do pokoju Nialla. Niestety nikt nie odpowiadał. Weszłam do środka. Była pięknie zaścielona pościel... tak jakby nikt w niej nie spał ostatniej nocy. "Dobra nieważne. Zejdę na śniadanie.". Wyszłam z wspólnego pokoju i znów ujrzałam długi, tym razem jasny korytarz. Nagle z pokoju naprzeciw wyszła dziewczyna o kręconych, długich czarnych włosach. Za nią zamknął drzwi wysoki blondyn. Szybko pobiegłam przez korytarz, próbując zatrzymać dziewczynę. Ciemnowłosa dziewczyna wchodziła do windy, kiedy zdążyłam ją dogonić.
- Poczekaj! - krzyknęłam. Wsadziła rękę w zamykające się drzwi windy i wbiegłam do niej. - Słuchaj! Co Ty robiłaś tam z Niallem?!
- A co miałabym robić? To mój chłopak... - powiedziała naciskając guziczek 0.
- Że co?! To jest mój chłopak!
- Będziesz się ze mną kłócić? A może po prostu tego chcesz? On mówi mi codziennie , że kocha tylko mnie na zawsze i, że mnie nie zdradza więc... masz jakieś wytłumaczenie?
- Oczywiście. Tylko popatrz na to zdjęcie. - powiedziałam pokazując jej zdjęcie, które zawsze noszę w torebce.
- Przecież to photoshop. Doskonale to widać.
- Widać? Nic nie widać. Byłam tego świadkiem bo cóż... sama szłam z nim za rękę...
- Dobra, możesz już stąd iść?
- Jasne.
Właściwie to Samantha (tak miała na imię dziewczyna która jechała ze mną w windzie) wyszła z winy, a ja pojechałam na samą górę. Zapukałam do pokoju z którego wyszła ta niesympatyczna kobieta. Drzwi otworzył mi blondyn.
- Niall, możesz wytłumaczyć mi dlaczego u Ciebie była ta dziewczyna i dlaczego się przeniosłeś do tego pokoju? - zapytałam wchodząc bez pytania do środka pokoju.
- No dobrze... Elsa wejdź i usiądź w salonie. Zaparzę herbatę. - mówiąc to poszedł do kuchni, a ja usiadłam w wielkim, białym salonie. Po chwili przyszedł Niall ze szklankami i cukrem w rękach. Usiadł koło mnie i zaczął mówić. - No więc... Tutaj ogólnie 'wynajmuje' pokój właśnie ta dziewczyna... A Samantha to... moja siostra..
- Twoja siostra?!
- Tak Elsa... Ja nikomu nie chciałem mówić! Kiedyś bardzo się jej wstydziłem... nie potrafiłem się przyznać, że to jest moja siostra.. , ale teraz się zmieniła i w ogóle przyjechałem ją odwiedzić... Ale ona powiedziała, że woli udawać, że jest moją dziewczyną..
- Taak... właśnie mówiła mi, że to ona nią jest, a nie ja...
- Ty jesteś najpiękniejszą i kochaną dziewczyną, a ona tylko kochaną siostrą. Pamiętaj, że Ty jesteś moją jedyną dziewczyną. Nigdy Cię nie opuszczę. - kiedy to wszystko powiedział, właśnie czajnik dał o sobie znać. Niall wyszedł do kuchni. Teraz już po dłuższym czasie, przyniósł czajnik i postawił go na stoliku. Zalał nam wodę do szklanek, posłodził, wlał sok malinowy i ukroił cytrynę. Rozejrzałam się po salonie. Wszędzie były zdjęcia tej dziewczyny z windy.
- A czy Ty... tutaj się przeprowadziłeś? Tak jakby? - zapytałam.
- Oczywiście, że nie ! Ja nadal będę w naszym pokoju tylko przyszedłem odwiedzić Samanthę. Nie wiedziałem, że zatrzymała się w tym hotelu, ale to miła niespodzianka.
- Nie no ok. Ja nic do tego nie mam.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Szkoda, że nie komentujecie :( Nie mam weny ;/

sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział 9

Wreszcie po bardzo długim czasie dolecieliśmy na miejsce! W trakcie lotu zamówiliśmy z Niallem bardzo dużo jedzenia. Jakieś chrupki, żelki, dużo picia, lizaki, bułki, kanapki z serem, z szynką i z sałatą, popcorn i wiele innych niezdrowych i zdrowych rzeczy. Kiedy już wylądowaliśmy odpięliśmy pasy i stewardesa pożegnała pasażerów. Wszyscy wyszli z samolotu wiedząc, że są w Nowym Yorku. Ale spojrzałam się na innych ludzi. Rozglądali się w około z zadziwieniem więc ja też zaczęłam się rozglądać. Tak szczerze nigdy nie wiedziałam Nowego Yorku więc tym bardziej nie wiedziałam jak wygląda tam lotnisko.
- Chyba wprowadzili nas w wielki błąd! Jesteśmy w Londynie! - krzyknął Niall patrząc na nasze bilety.
- To teraz dopiero się okazało, że lecieliśmy do Londynu?! - krzyknęłam siadając na ziemi.
- Elza, nie przejmuj się. Wynajmiemy jakiś hotel i zostaniemy tutaj na jakiś tydzień. Zakupimy bilety do Nowego Yorku i polecimy do naszego celu. - odpowiedział spokojnie siadając obok mnie i obejmując mnie. Znów postanowiłam napisać do mamy bo odpowiedzi nie dostałam. "Mamo. Dojechaliśmy, ale nie do wyznaczonego celu. Jesteśmy w Londynie. Wszyscy wsiedli nie w ten samolot, ale Niall wszystko przed chwilą zaplanował. Zostaniemy tutaj na tydzień, a później będziemy lecieć do NY. Kocham Cię :* Proszę odpowiedz! ". Wysłałam. Niall i ja byliśmy załamani. Nie wiedziałam za co ja wynajmę pokój w hotelu i za co kupię sobie przez ten tydzień jakieś jedzenie.
- Spokojnie. Ja Ci wynajmę pokój, albo będziemy mieć razem.. - trochę się tym załapałam gdy to powiedział. "Razem"? ... eh - i po prostu będziemy jeść razem. Nie martw się. Stać mnie na wszystko.
- A praca?
- Praca? E tam. Żadna praca! Ja tu kasę za koncerty dostaję. A czasem nawet za nic. Wyjeżdżam za granice za darmo i mogę sobie zwiedzać miejsca kiedy chcę i gdzie chcę. Szczerze myślałem, że jedziemy wprost do NY, ale chyba się pomyliłem. Ale jest jeden plus. Mogę zadzwonić po prywatny samolot!
- Samolot....? prywatny ... ?
- Owszem. Dobra dzwonię!
Niall wykręcił numer i zadzwonił. Po 2 godzinach nadal go nie było.
- Chyba musimy iść do hotelu. - zaproponowałam. Chciałam zostać choć jedną noc z Niallem razem w pokoju.
- No chyba tak. A jednak nie! Popatrz tam! - i pokazał palcem nadlatujący, mały samolocik. Było mi trochę głupio, że myślałam o takich rzeczach. W końcu... Eh. Nieważne. 
Po chwili mały samolocik, był już przy nas.
- To moja torpeda. - odpowiedział patrząc się w nią z zakochaniem. Tak szczerze nie wiedziałam co odpowiedzieć. Moja? Torpeda? Co to jakaś jego dziewczyna? Samolot jego dziewczyną? o.o
- Torpeda mówisz... - powiedziałam to biorąc walizki i idąc w stronę samolotu. Kiedy wylądowali, wysiadł ze środka ochroniarz Nialla. Zaczął się z nim witać i wypytywać kim jestem. Kiedy Niall już wszystko wytłumaczył wsiedliśmy do małego samolociku i polecieliśmy w stronę Nowego Yorku.
*1 godz. później*
Byliśmy na miejscu. Nareszcie. Pierwszy raz byłam w Nowym Yorku. A nawet miałam lepiej bo byłam NAD nim.
 New York typeface - plakat