Nastawiłam budzik na 5:00. Kiedy zadzwonił, postanowiłam jeszcze trochę poleżeć w moim wygodnym łóżeczku. Nagle zasnęłam. Obudziłam się pół godziny później. Kiedy wszyscy jeszcze spali, a ja byłam kompletnie nie ogarnięta. Założyłam swoje puszyste kapciuszki i ruszyłam w stronę łazienki. Wzięłam swoją szczoteczkę i pastę. Oczywiście umyłam swoje zęby. Później zrobiłam sobie kupę na głowie i zeszłam na śniadanie. Właściwie sama musiałam je sobie zrobić więc żadnej nowości nie było. Matka spała do 10:00. A o 10:00 już będę dawno w drodze do Nowego Yorku. Byłam bardzo podekscytowana. Zrobiłam sobie pyszne płatki z owocami. Były tak pyszne, że jadłam je przez 15 minut. Spojrzałam wolno na zegarek nic sobie z tego nie robiąc, że mam 5 minut do wyjścia. Nagle mnie coś ruszyło i znów spojrzałam na zegarek, który tym razem miałam na ręku. "Mam 5 minut do wyjścia?!!" - krzyknęłam w myślach. Szybko się ubrałam, wzięłam walizkę i torebkę i wybiegłam z domu. Teraz pozostało mi tylko czekać na Nialla, który miał po mnie przyjechać.
*5 minut później*
Trochę spóźniony chłopak, wreszcie zjawił się pod moim domem. Przyjechał białym BMW. Wysiadł i podszedł do mnie.
- Cześć. Ślicznie wyglądasz. - powiedział biorąc walizki.
- Dziękuję, ale za bardzo się nie szykowałam. - odpowiedziałam ze śmiechem podchodząc do białego samochodu. Chłopak otworzył mi drzwi, abym mogła wsiąść.
- Hej, przecież sama dałabym radę otworzyć sobie drzwiczki. - powiedziałam z fochem na twarzy.
- Jestem dżentelmenem kochana! - odpowiedział z uśmiechem. Wsiadłam do samochodu i popatrzyłam się w lusterko. Uznałam, że mój makijaż jest ok. i chyba mogę tak wyjść na miasto. Po spakowaniu walizek do bagażnika, do samochodu wsiadł Niall z rozszerzoną gębą.
- Co ty tak się cieszysz? - powiedziałam patrząc się nadal na lusterko i malując sobie usta błyszczykiem.
- Po prostu. Tak sobie. W końcu wyjeżdżamy razem. - odpowiedział odpalając silnik. Ja tylko się uśmiechnęłam i schowałam błyszczyk do torebki.
*30 minut później*
Po tych 30 minutach jazdy mięliśmy chwilę, aby przejść się po lotnisku i znaleźć miejsce gdzie można byłoby usiąść. Było bardzo dużo ludzi. Tłok wszędzie. W ogóle nie można było przejść. Jeszcze te natrętne fanki blondyna. Wszystkie się na niego rzucały. Nie to, że byłam zazdrosna, ale czułam się dziwnie. Te wszystkie spojrzenia tych dziewczyn z przymrużonymi oczami.
- Niall. Chyba musimy już iść. Stewardesa nas woła! - powiedziałam biorąc w rękę swoją walizkę.
- Dobrze już idę. Podpiszę tylko kilka autografów i płyt. - odpowiedział podpisując jakąś kartkę z jego zdjęciem. Ja trochę odeszłam od tego tłumu. Po chwili pojawił się Niall ze swoją walizką.
- Proszę pokazać bilety. - powiedziała urocza stewardesa. Niall pokazał nasze bilety i paszporty. - Dobrze. Proszę wejść i zająć miejsca. Za 15 minut odlot. - odpowiedziała machając nam na pożegnanie z udawanym uśmiechem chociaż wiedziała, że jeszcze się zobaczymy.
- Niall. - stuknęłam łokciem blondynka.
- Słucham? - odpowiedział wyjmując słuchawki z uszu.
- Mamy zapiąć pasy gapo. - odpowiedziałam ze śmiechem.
Niall zapiął pasy. zaczęliśmy lecieć wysoko w chmury.
________________________________________________________
Pisało mi się ten rozdział jakoś tak lajtowo. Mam nadzieję, że wam się spodobała ta część. Następne będą jeszcze ciekawsze ;) Mam nadzieję, że zostaniecie do końca. <3
