niedziela, 23 marca 2014

Rozdział 8 cz. 2

*Następnego dnia*
Nastawiłam budzik na 5:00. Kiedy zadzwonił, postanowiłam jeszcze trochę poleżeć w moim wygodnym łóżeczku. Nagle zasnęłam. Obudziłam się pół godziny później. Kiedy wszyscy jeszcze spali, a ja byłam kompletnie nie ogarnięta. Założyłam swoje puszyste kapciuszki i ruszyłam w stronę łazienki. Wzięłam swoją szczoteczkę i pastę. Oczywiście umyłam swoje zęby. Później zrobiłam sobie kupę na głowie i zeszłam na śniadanie. Właściwie sama musiałam je sobie zrobić więc żadnej nowości nie było. Matka spała do 10:00. A o 10:00 już będę dawno w drodze do Nowego Yorku. Byłam bardzo podekscytowana. Zrobiłam sobie pyszne płatki z owocami. Były tak pyszne, że jadłam je przez 15 minut. Spojrzałam wolno na zegarek nic sobie z tego nie robiąc, że mam 5 minut do wyjścia. Nagle mnie coś ruszyło i znów spojrzałam na zegarek, który tym razem miałam na ręku. "Mam 5 minut do wyjścia?!!" - krzyknęłam w myślach. Szybko się ubrałam, wzięłam walizkę i torebkę i wybiegłam z domu. Teraz pozostało mi tylko czekać na Nialla, który miał po mnie przyjechać.
*5 minut później*
Trochę spóźniony chłopak, wreszcie zjawił się pod moim domem. Przyjechał białym BMW. Wysiadł i podszedł do mnie.
- Cześć. Ślicznie wyglądasz. - powiedział biorąc walizki.
- Dziękuję, ale za bardzo się nie szykowałam. - odpowiedziałam ze śmiechem podchodząc do białego samochodu. Chłopak otworzył mi drzwi, abym mogła wsiąść.
- Hej, przecież sama dałabym radę otworzyć sobie drzwiczki. - powiedziałam z fochem na twarzy.
- Jestem dżentelmenem kochana! - odpowiedział z uśmiechem. Wsiadłam do samochodu i popatrzyłam się w lusterko. Uznałam, że mój makijaż jest ok. i chyba mogę tak wyjść na miasto. Po spakowaniu walizek do bagażnika, do samochodu wsiadł Niall z rozszerzoną gębą.
- Co ty tak się cieszysz? - powiedziałam patrząc się nadal na lusterko i malując sobie usta błyszczykiem.
- Po prostu. Tak sobie. W końcu wyjeżdżamy razem. - odpowiedział odpalając silnik. Ja tylko się uśmiechnęłam i schowałam błyszczyk do torebki.
*30 minut później*
Po tych 30 minutach jazdy mięliśmy chwilę, aby przejść się po lotnisku i znaleźć miejsce gdzie można byłoby usiąść. Było bardzo dużo ludzi. Tłok wszędzie. W ogóle nie można było przejść. Jeszcze te natrętne fanki blondyna. Wszystkie się na niego rzucały. Nie to, że byłam zazdrosna, ale czułam się dziwnie. Te wszystkie spojrzenia tych dziewczyn z przymrużonymi oczami.
- Niall. Chyba musimy już iść. Stewardesa nas woła! - powiedziałam biorąc w rękę swoją walizkę.
- Dobrze już idę. Podpiszę tylko kilka autografów i płyt. - odpowiedział podpisując jakąś kartkę z jego zdjęciem. Ja trochę odeszłam od tego tłumu. Po chwili pojawił się Niall ze swoją walizką.
- Proszę pokazać bilety. - powiedziała urocza stewardesa. Niall pokazał nasze bilety i paszporty. - Dobrze. Proszę wejść i zająć miejsca. Za 15 minut odlot. - odpowiedziała machając nam na pożegnanie z udawanym uśmiechem chociaż wiedziała, że jeszcze się zobaczymy.
Zajęliśmy swoje miejsca. Niall wyjął z kieszeni słuchawki i telefon i zaczął słuchać muzyki. A ja tylko wyjęłam swój telefon i napisałam smsa do mamy. "Mamo. Mam nadzieję, że już nie śpisz, przeczytasz to i odpiszesz jak najszybciej. Siedzę już w samolocie. Za 15 minut odlot. Życz mi powodzenia w nowym życiu i w ogóle bardzo Cię kocham. Będę codziennie dzwonić. PaPa <3". Po napisaniu wiadomości nacisnęłam tylko guziczek 'wyślij'. Następnie zaczęłam grać w najnudniejszą grę świata. Po niedługim czasie znów schowałam telefon do kieszeni i siedzenie przechyliłam do tyłu. Byłam bardzo śpiąca, ale hałasy dochodzące z wewnątrz i zewnątrz samolotu mnie budziły. Po krótkiej chwili weszła stewardesa, która sprawdzała nasze bilety i paszporty. Z uśmiechem na twarzy przywitała ludzi siedzących na swoich miejscach i prosiła o zapięcie pasów na czas lecenia do góry. Wszyscy posłusznie zapięli pasy bezpieczeństwa.
- Niall. - stuknęłam łokciem blondynka.
- Słucham? - odpowiedział wyjmując słuchawki z uszu.
- Mamy zapiąć pasy gapo. - odpowiedziałam ze śmiechem.
Niall zapiął pasy. zaczęliśmy lecieć wysoko w chmury.

________________________________________________________
Pisało mi się ten rozdział jakoś tak lajtowo. Mam nadzieję, że wam się spodobała ta część. Następne będą jeszcze ciekawsze ;) Mam nadzieję, że zostaniecie do końca. <3

wtorek, 18 marca 2014

Rozdział 8 cz.1

- Dlaczego nie? - powiedziała moja mama wstając z łóżka i rozglądając się po pokoju.
- Mam was nie opuszczać. A tak na prawdę Ciebie bo to ty w tym domu jesteś dla mnie najważniejsza. - odpowiedziałam odwracając się do ściany.
- Och, córeczko. Ale kiedy wyjedziesz z Niallem Twoje życie może potoczyć się inaczej. Lepiej, a czasem gorzej. Będziesz mieć chwile załamania kiedy się z nim pokłócisz, a będziesz szczęśliwa, kiedy się z nim pogodzisz. Być może tutaj nie znajdziesz przyszłości, a w innym mieście i kraju.... być może będzie Ci lepiej kochanie. Powiedz mu to co ja Tobie. Może to coś zadziała. Ale ty jesteś tego pewna?
- Tego, że chcę wyjechać? Na 100% mamo.
- To może ja z nim pogadam?
- Nie. Sama załatwię tą sprawę.
- No dobrze. Chcesz herbatę?
- Poproszę. Z cytryną. 2 łyżeczki cukru.
- Ok. To trzymaj się misiątku.
Mama wyszła z pokoju. Ja nadal płakałam.
*5 minut później*
Mama przyniosła mi gorącą herbatę do pokoju i postawiła na szafce nocnej. Pocałowała mnie w czoło i wyszła z pokoju, cała zadowolona. Wreszcie wstałam na nogi i usiadłam do biurka. Nagle zadzwonił mój dzwonek. Czyli Rihanna - Stay.
- Halo? - zapytałam.
- No cześć! - usłyszałam w słuchawce głos Elizy.
- Czego chcesz?
- Takie nie miłe powitanie? - zapytała ze śmiechem.
- Jakoś nie jest mi do śmiechu... - odpowiedziałam całkiem poważnie.
- Hmm... Dobra to już nic.
- Ale co chciałaś?
- Przeprosić, ale już nie ważne. Cześć. - Rozłączyła się.
Włączyłam laptopa i weszłam facebooka. Wypiłam łyka herbaty, ale niestety była jeszcze za gorąca na picie jej. Był dostępny Niall. Ale była też moja była przyjaciółka, która do mnie dzwoniła. Napisałam do Nialla. Chciałam z nim ustalić wszystko i napisać to co kazała mi napisać moja mama. Miałam nadzieję, że Niall się zgodzi.
*10 minut później*
Tak! Udało się! Namówiłam na wszystko Nialla. Pobiegłam do kuchni i krzyczałam na cały dom "Niall się wreszcie zgodził! Mamo wyjeżdżam do Nowego Yorku!!". Kiedy tak biegłam i biegłam, nagle wyszła przede mnie kobieta. Hah, a to była właśnie moja matka.
- Udało się? - zapytała pijąc kawę.
- Tak! Dziękuję Ci. - i dałam jej buziaka w policzek.
Znów pobiegłam do mojego pokoju, wyciągnęłam walizkę i zaczęłam się pakować do kraju do którego wyjeżdżam. Moja walizka była z obrazkami z Londynu. Trochę nie na tematykę, ale cóż... Spakowałam kilka ciuchów. Chyba jednak nie zamierzałam wyjechać tam na zawsze. Wyjeżdżam jutro o 7:00 rano. O 6:00 mam wyjść przed dom. Tam będzie czekał na mnie Niall.


poniedziałek, 17 marca 2014

Rozdział 7

- No to może ja już pójdę. - odpowiedziałam wstając z siedzenia.
- Dlaczego? - zapytał smutny chłopak.
- Muszę się już zbierać. Mam ważne spotkanie.
- Aa... No dobra. To chociaż piszmy smsy. Ok?
- Dobrze. To cześć. - powiedziałam biorąc kurtkę w rękę i zakładając na ramię torebkę.
Blondyn machnął mi, a ja wyszłam z kawiarni. Nagle dostałam smsa. Szczerze nie chciało mi się pisać, no ale w końcu się zgodziłam. Odpisałam mu. Dopiero wyszłam, a ten już do mnie pisał.
~Oczami Nialla~
Co jej się stało? O co chodzi? Dlaczego pisze bez emotek...?! Jestem zły na siebie! Pewnie to przeze mnie jest jej smutno. Jestem głupi... Głupi, głupi, głupi!!
~Oczami Elzy~
Nie, nie byłam na niego zła. I nie, nie było mi smutno. Po prostu czułam się zmęczona i nie wiedziałam gdzie w tamtym momencie iść. Nie chciało mi się wracać do domu. Chciało mi się pochodzić, ale też chciałam pogadać z Elizą. Więc postanowiłam do niej zadzwonić.
- Halo?? - usłyszałam szczęśliwy głos w słuchawce.
- No cześć Eliza. To ja Elza. Możesz się spotkać? - zapytałam chodząc po ulicy.
- Znaczy no tak średnio bo spędzam czas z Harrym... - odpowiedziała.
- Aha... Czyli teraz chłopak ważniejszy od przyjaciółki?
- Nie, Elza. To nie jest tak!
- Chyba jednak jest . Spędziłaś z nim całą noc i jeszcze ten dzień. Ja z Niallem tylko jedną noc. Właśnie się z nim pożegnałam i chciałam spędzić czas z Tobą. Bardzo Ci dziękuję Eliza. Myślałam, że mogę na Ciebie liczyć i z Tobą pogadać, a tu dupa.
- Eh... Po prostu nie mam z Harrym takiego dobrego kontaktu jak z Tobą. Też chcę z nim spędzić jak najlepsze chwile.
-Czyli ja już nie jestem dla Ciebie ważna. Dziękuję za tą wspaniałomyślną przyjaźń.
- Wspaniałomyślną?!
- Owszem.
- Niby dlaczego?!
- Bo nie zastanowiłam się czy się z Tobą przyjaźnić czy nie. Po prostu zgodziłam się na bycie Twoją przyjaciółką bo jestem popularna w szkole... Tak szczerze to zlitowałam się nad Tobą.
- Och teraz mi to mówisz?!
- Przepraszam, ale przez telefon kłócić się nie będę. Cześć.
- Pa! - I usłyszałam tylko "pi, pi, pi".
Nagle zadzwonił drugi telefon. Wyświetlił się numer blondyna. Nie odebrałam. Chłopak nagrał mi 15 sekundową wiadomość. A brzmiała ona tak: "Elo... Wiem, że niedawno się pożegnaliśmy, ale zupełnie zapomniałem powiedzieć Ci czegoś bardzo ważnego. Nie wiem, czy się tym przejmiesz czy nie, ale... Zamierzam wyjechać do Nowego Yorku. No to jak to odsłuchasz to zadzwoń i możemy się spotkać. Pa. Jeśli się nie odezwiesz... Powiem szczerze. Będę tęsknić." - powiedział z trochę już zapłakanym głosem.
Byłam zdezorientowana. Nie wiedziałam co mam zrobić. Czy oddzwonić czy się tym nie przejmować. "Dobra... Chyba oddzwonię. Chcę się chociaż z nim pożegnać. " - pomyślałam.
Zadzwoniłam do niebieskookiego blondynka. Po 2 sygnałach chłopak odebrał telefon.
- Tak? - zapytał smutny.
- No hej. Moglibyśmy się spotkać? - zapytałam.
- Jasne... - powiedział nie entuzjastycznie.
- No to kiedy i gdzie?
- Może teraz w parku obok ciebie? Wiesz... Trochę muszę się spieszyć. Pakować się itd.
- No dobrze. To zaraz będę. Do zobaczenia.
- Do zobaczenia kocie.
"ŻE CO?! KOCIE?!?!" - pomyślałam. Ale tak jakby... było to dla mnie miłe. Jeszcze nikt mnie nigdy tak słodko nie nazwał. To było pierwsze takie słowo usłyszane przez chłopaka.
Szybko pobiegłam w miejsce spotkania. Blondyn czekał tam na mnie trzymając w rękach 2 butelki coca-coli. Niall schylił się udając, że mnie nie widzi. Nagle odwrócił głowę w moją stronę i uśmiechnął się.
- Już myślałem, że nie przyjdziesz. - powiedział załamująco.
- Ja zawsze dotrzymuję słowa głuptasku! No to do rzeczy. Dlaczego chcesz wyjechać do Nowego Yorku? - odpowiedziałam, pytając trochę z zakłopotaniem. Już bałam się, że chłopak mi nie odpowie, ale przecież dlatego się spotkaliśmy.
- No więc... Tu życie, nie wiedzie mi się tak dobrze. Chciałbym być wreszcie szczęśliwy. Kiedy jesteś przy mnie czuję się tak jakoś... wyjątkowo. Myśląc, że przy mnie właśnie jest najpiękniejsza kobieta na świecie. W tym mieście... Ludzie mnie hejtują. Nie znoszą mnie. Dlatego chcę, żeby już sobie odpuścili. Wolę wyjechać niż czuć się nieswojo.
- A może po prostu nie pokazuj że jesteś słaby? Wyjechaniem do Nowego Yorku pokazujesz tym wszystkim hejterom, że już nie dajesz siły. Nie wytrzymujesz i chcesz odpocząć. Ale wiesz, że media będą dudnić o tym, że "Niall Horan wyjechał do Nowego Yorku by pozbyć się hejterów." Myślisz, że Ci odpuszczą? Bo ja nie jestem tego taka pewna. Ale jeśli ty jedziesz to i ja jadę!
- Że co?!  Elza... musisz tu zostać. Tu masz dom i rodzinę. Nie pozwolę, żebyś ich zostawiła.
- Takie jest życie Niall. Uświadom to sobie. Chcę być przy tobie bo przy tym głupku koło którego teraz stoję czuję się bezpiecznie. - Mówiąc to przytuliłam się do chłopaka. Wtem z oka wypłynęła mi łezka. A może nawet dwie.
- Ojeju... To co teraz powiedziałaś to po prostu... Nie no jak ty płaczesz to ja też się zaraz rozkleję więc przestań ! Ja nie pozwolę Ci nigdzie wyjechać. Ludzie się rozstają, ale nie na zawsze. Na pewno się kiedyś jeszcze zobaczymy.
- No dobrze... To teraz chcę z Tobą spędzić jak najwięcej Twojego wolnego czasu.
- Dziękuję, ale ja już muszę spadać do domu. Wiesz.... Wielkie pakowanie mnie czeka i szukanie jakiejś wielkiej walizki.
- A dlaczego od razu wielkiej? Chcesz mnie tam spakować?
Obydwoje zaczęliśmy się śmiać. Ale to jednak nie był dobry czas do śmiechów. Przez chwilę znów byliśmy całkiem poważni. A minutę potem znów wpadliśmy w śmiech. 
- No to .. cześć. - i blondyn pocałował mnie w policzek.
- A ja bym wolała jakieś głębokie pożegnanie... - odpowiedziałam z uśmiechem.
Niebieskooki chłopak pocałował mnie w usta i mocno przytulił.
- O to Ci chodziło? - powiedział szczęśliwy odklejając się ode mnie.
- Tak! Dokładnie o to.
Rozeszliśmy się. Zaczęłam płakać machając do odchodzącego chłopaka. Poszłam w stronę domu. Szłam powoli cała we łzach. Były klejące, słone i nieprzyjemne.
*15 minut później*
Nareszcie doszłam do domu. W drodze zaczął padać deszcz więc byłam cała przemoknięta. Zdjęłam mokre ciuchy i szybko przebrałam się w coś suchego. Położyłam się na łóżku i zaczęłam głośno płakać. Nagle do pokoju weszła moja mama. Usiadła koło mnie, przykryła mnie kocem i utuliła.
- Co się stało rybko? - zapytała.
- Po prostu chłopak... Który mi się podoba, wyjeżdża do Nowego Yorku.
- To może jedź z nim?
- Też mu to proponowałam, ale on "nie!".
________________________________________________________________________
Podoba mi się ten rozdział tak szczerze ;)))
Czekajcie na następny i zostawcie po sobie ślad ;)


niedziela, 2 marca 2014

Rozdział 6

- Hej dziewczyny. - jednak pierwszy przywitał się Harry.
- Cześć, Harry. - również przywitałyśmy się.
Wszyscy usiedliśmy wokół ogniska. Chłopcy podali nam pianki, kiełbaski i kije. Na początek zaczęliśmy piec kiełbaski, a później dopiero pianki. Po upieczeniu i oczywiście zjedzeniu, podszedł do mnie Niall.
- Elza... Tak zastanawiałem się... Bo jest już trochę późno.. - mówił zawstydzony jedząc swoją 3 kiełbaskę. - Chciałabyś u mnie zostać jedną noc? - Dokończył mówiąc bardzo szybko.
- Emm... No w sumie Cię nie znam, ale ... dzięki temu możemy się poznać. A masz jakąś wolną sypialnię? - zapytałam. Byłam bardzo ciekawa jak wygląda dom One Direction lub samego Nialla.
- No jasne. Mieszkam z chłopakami i mamy jeszcze 2 wolne sypialnie. Wiesz... Harry itd. - zaczął się chichotać.
- Co Harry? - byłam zaciekawiona. Wtedy usiadłam na kamieniu, który był przy morzu.
- No śpi. Z dziewczynami... Bardzo często. Mogę potwierdzić, że dzień po tym ... yhym, yhym nosi czapkę. - Niall usiadł koło mnie.
- Skąd Ty to wiesz?!
- Powiedział mi. A właściwie ja to tylko potwierdziłem. Wiesz jesteśmy przyjaciółmi. Mówimy sobie wszystko. - gdy Niall to powiedział byłam bardzo zadziwiona. "Ale przecież on bardzo często nosi czapkę..." - pomyślałam. Byłam bardzo załamana. On? Mój Harry? Chyba robi to z Seleną, a nie ze wszystkimi dziewczynami na świecie.
- Jest Ci zimno? - zapytał niebieskooki blondyn zdejmując z siebie bluzę.
- Nie. Jest mi bardzo ciepło. - odpowiedziałam zawstydzona. Przecież tak na prawdę chciałam być z Harrym, a nie z Niallem. Ale jeśli mój los będzie inny to wybiorę Nialla.
Mina blondyna posmutniała i podszedł do mnie loczek. Złapał mnie za rękę i poszliśmy do cichego pomieszczenia. Harry przycisnął mnie do ściany. Zaczął zdejmować z siebie koszulkę. Następnie zaczął rozpinać mi koszulę.
- HARRY CO TY WYPRAWIASZ?! - krzyknęłam. Nagle do pomieszczenia wbiegli chłopcy. Wzięli Harry'ego i zaczęli z nim rozmawiać. Do mnie podszedł blondynek.
- Czy on nic Ci nie zrobił?... - zapytał, przytulając mnie.
- Na szczęście nie... - powiedziałam cała przestraszona i z płaczem.
- Już wszystko dobrze. - pocieszał mnie. Bardzo się do niego wtuliłam. Był taki ciepły i przyjemny. - możemy już iść do domu? - zapytał łapiąc mnie za rękę.
- Tak. Pójdę tam z Tobą chętnie. Ale wiesz... jednak chciałabym spać z Tobą. Zbyt bardzo boję się teraz Harry'ego. - odpowiedziałam przestraszona.
- Nie bój się. Będziesz cały czas koło mnie. - przytulił mnie jeszcze mocniej. Złapał mnie za rękę i zaprowadził do samochodu. Wsiadłam i usiadłam obok niego. Niebieskooki chłopak zapalił silnik i wyjechaliśmy z lasu. Jechaliśmy jakieś 20 minut. Wreszcie dojechaliśmy do wielkiego domu. "Nareszcie zobaczyłam dom One Direction!" - pomyślałam ucieszona oczywiście z uśmiechem na twarzy.
- Jesteśmy na miejscu. Wysiadaj i czuj się jak u siebie. - powiedział blondasek wysiadając z samochodu i zamykając drzwi. Ja odwzajemniłam to uśmiechem i również wysiadłam z samochodu i zamknęłam za sobą drzwi. Razem podeszliśmy do wejścia. Niall wyjął kluczę z kurtki i otworzył drzwi wejściowe. Weszłam do środka i podziwiałam ten wystrój ... I to wszystko co tam się znajdowało. "Jeszcze takiego wielkiego i ślicznego domu nie widziałam" - uśmiechnęłam się. Chłopak zaprowadził mnie na górę.
- Czy mógłbyś mi dać jakiś ręcznik? - zapytałam zawstydzona wchodząc do łazienki.
- Jasne. - odpowiedział ze śmiechem wyjmując z szafki łazienkowej różowy ręcznik.
- Dziękuję. Skąd w szafie masz różowy ręcznik? - zdziwiłam się.
- Tak po prostu. Ładny...i - nie dokończył. Wyszedł z łazienki i zamknął się w kuchni. Ja wzięłam szybki prysznic i poszłam do chłopaka.
- Czy uraziłam Cię czymś? - zapytałam siadając koło niego i patrząc mu się prosto w oczy.
- Nie, nie... Po prostu tak czasem nachodzi mnie na smutki. - odpowiedział z uśmiechem.
- Masz być zawsze wesoły. - powiedziałam i przytuliłam go. - czy możemy iść spać?
- Tak, chodź. - poszliśmy do sypialni i zasnęliśmy.
*Następnego dnia*
Obudziłam się o 6:00 rano. Ubrałam się w swoje ciuchy, wzięłam swój telefon i zadzwoniłam do Elizy. Był sygnał. Wreszcie ktoś odebrał.
- Eliza? - zapytałam.
- Nie. - usłyszałam głos znajomego mężczyzny.
- Harry?! Co?! Gdzie jest Eliza?! - krzyknęłam tak głośno, że niestety obudziłam Nialla. Blondyn dziwnie się na mnie patrzył. Takie 'co ty tu robisz? ja nic nie pamiętam'...
- Spokojnie. Twoja przyjaciółka jest ze mną. Nic jej nie jest. Po prostu się ze mną przespała i tyle. - odpowiedział spokojnym głosem.
- Co? Przespała...z Tobą...?! Moja przyjaciółka?! - powiedziałam zapłakana. Rozłączyłam się i poprosiłam Nialla, abyśmy przeszli się do kawiarenki. Wtedy wszystko mu powiem. Co i jak. Dlaczego tak krzyknęłam i tak dalej.
Po 10 minutach chłopak był przyszykowany. Wyszliśmy z domu i poszliśmy prosto do kawiarenki. Blondyn złapał mnie za rękę. Nie miałam nic przeciwko chociaż nie byliśmy razem. Kiedy wreszcie doszliśmy to zajęliśmy miejsce przy białym stoliku.
- Co chcesz? - zapytał się mnie blondyn. - do picia albo do jedzenia oczywiście.
- Mogłabym poprosić sok pomarańczowy. - odpowiedziałam z uśmiechem, ale nadal byłam smutna.
- Ok. To poprosimy 2 soki pomarańczowe. - powiedział kelnerowi.
- Już podaję. - odpowiedział i wszedł do kuchni.
- No to powiesz o co chodzi? - zaczął drążyć temat.
- No więc... Eliza przespała się z Harrym...
- Co?! To ta Twoja przyjaciółka?
- Tak... Boże... Dlaczego? :'c
- Nie martw się... Musi poznać jaki on jest na prawdę.
- Tak wiem. Ja już go poznałam.
- No właśnie. - powiedział przytulając mnie znów. Właśnie w tamtej chwili podszedł kelner dając nam soki.
- To będą 2€. - powiedział dając nam rachunek. Chłopak zapłacił i wyszliśmy z kawiarni.
_______________________________________________________________________________
Uh... trochę się namęczyłam pisząc ten rozdział, ale udało się. Jakoś mi się podoba ;3 A teraz koniec ferii :c Mam mniej czasu na pisanie ; /