czwartek, 8 maja 2014

Rozdział 11

- No to chyba dobrze? - zapytał.
- Jasne. Oczywiście. - gdy to powiedziałam wyszłam z pokoju. Poszłam do swojego. Na chwilę usiadłam na łóżku. Po krótkiej chwili zastanowienia, wzięłam telefon i poszłam na zewnątrz hotelu. Jeszcze nie znałam tych okolic więc zaczęłam robić zdjęcia. Nagle... przed moimi oczami ukazał się salon gdzie można było zrobić piercing oraz tatuaż. Lekko uchyliłam drzwi i zajrzałam do środka. Niepewnym krokiem weszłam do salonu i podeszłam do lady.
- Dz.. dz... dzień... dobry? - podeszłam bliżej.
- Witam! - nagle wyskoczył facet, który był cały w tatuażach i kolczykach na twarzy.
- Chciałabym sobie zrobić kolczyk w wędzidełku. - odpowiedziałam.
- A co dokładnie chciałaby pani wiedzieć? - zapytał z uśmiechem czyszcząc fotel i narzędzia.
- Ile kosztuje, czy boli i ... chyba jak by na mnie wyglądało.
- Kosztuje to niestety 105 zł. Jeśli boli to nie boli. Na prawdę przeżyłaby pani. Hmm... wyglądałoby całkiem dobrze. Może niech pani uruchomi swoją wyobraźnię. Ja pokażę kolczyka, a pani się zdecyduje. - powiedział facet w tatuażach wyciągając z szafki jeden z wielu kolczyków.
- Jestem zdecydowana, ale nadal nie uruchomiłam mojej wyobraźni. - odpowiedziałam biorąc przedmiot do ręki i dokładnie go oglądając.
- Wyglądałaby pani dobrze. Tylko niestety mógłbym panią dopiero zapisać na... - zerknął do książeczki. - na następny tydzień. Teraz przychodzi klient, wieęc...
- Oczywiście! To który dokładnie dzień?
- Mógłby być... 12 ? O 14:35 ?
- Dobrze. To dziękuje i do zobaczenia. - powiedziałam wychodząc z salonu. Znów poszłam do hotelu, w którym miałam wynajęty pokój. Weszłam do środka, czyli do mojego pokoju i położyłam się na łóżku. W rękę wzięłam telefon. Zaczęłam przeglądać twittera i facebooka. Nagle ktoś zapukał do moich drzwi.
- Proszę! - powiedziałam i podniosłam się, o tyle, że siedziałam, a nie leżałam. Do pokoju wszedł Niall z dwoma sokami w rękach.
- Proszę, księżniczko. - powiedział podając mi sok ... cytrynowy? - Hmm... widzę Twoje zdziwienie. Cytrynowy, dlatego że... Sam nie wiem. Eh.. Żebyś była zdrowsza. O!
- Dziękuję. - wzięłam sok do ręki, biorąc malutkiego łyczka. - A co Cię tu sprowadza?
- No więc... chciałem Ci coś powiedzieć, ale widzę, że jesteś trochę zajęta.
- No coś Ty! Nie jestem wcale zajęta. Mam dużo czasu.
- Nie wiem jak Ci to powiedzieć...
- Wal prosto z mostu, ale mów od początku.
- Eh... myślisz, że to takie proste..
- No mów...
- Jestem chory na serce... Teraz objawy są tak poważne, że niedługo może mnie tu zabraknąć.
- Że co?! - rozpłakałam się. Niall usiadł na łóżku w siadzie skrzyżnym, a ja na nim. Objęłam go i zaczęłam płakać. - Nie możesz mnie teraz zostawić... z tyloma problemami i jeszcze jeden mi się narzuca na głowę.
- Jestem Twoim problemem? Może niepotrzebnie Ci mówiłem.
- Oczywiście, że nie jesteś moim problemem! Kocham Cię najmocniej, ale nie chcę Cię stracić. Wolę ja nie żyć, niż żeby Ciebie tu zabrakło. Za mną nikt nie będzie tęsknić, ale gorzej z tobą.
- Niby dlaczego?!
- Ponieważ, Ty jesteś sławny... Mnie już nienawidzą. Nie widziałeś wiadomości?
- Nie...
- To może obejrzymy powtórkę?
- No niech Ci będzie.
"Mamy najnowsze wieści o młodej parze.
Mówimy tutaj o Niallu Horanie i Elzie Roster.
Fanki Horana szaleją!
Są zazdrosne o to, że spotyka się z mało sławną,
a nawet fanką.
Pewnie same chciałyby tego dokonać.
Chcą zepsuć ich związek.
Czy nie lepiej byłoby się rozstać? 
Directionerki robią kłótnie w grupach na facebooku.
Mają już tego dość. 
A Wy niedługo dowiecie się o co w tym wszystkim chodzi.
Już za tydzień Niall Horan i Elza Roster na żywo,
w ESC i radio ESKA."
 
- Zadowolony?
- Musimy wszystko wyjaśnić w wywiadzie.
- Ja nie chcę się pokazywać na żadnym wywiadzie! Wyobrażasz sobie siedzące fanki w pierwszym rzędzie robiące wrzaski "Elza nie możesz być z Niallem! On nie jest z Tobą szczęśliwy."
- Wyobrażam, ale będzie dobrze. Obiecuję.
Właśnie w tamtym momencie zaczęłam płakać jeszcze bardziej. Niall przytulił mnie i powiedział "Wszystko będzie dobrze. Uwierz mi." "Wierzę." odpowiedziałam. 
- Muszę już iść. 
- Gdzie?! - wykrzyknęłam. Nagle do naszych drzwi zadzwonił dzwonek. Otworzyłam drzwi. Niall wziął torbę z wszystkimi swoimi rzeczami. W progu stanęli panowie w czerwono- białych strojach. 
- Niall, ale gdzie Ty idziesz? Ja nie wytrzymam sama!
- Słuchaj. Muszę jechać do szpitala na jeden dzień. Przed wywiadem będę tutaj.
- Obiecaj mi to...
- Obiecuję, skarbie. 
Horan wyszedł. Zamknęłam drzwi i zadzwoniłam do Seleny. Tak, tak... do Seleny Gomez. "Jasne, że przyjadę! Będę za 30 minut. " .
~30 minut później~
Znów zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam i w nich ukazała się moja przyjaciółka. Mocno ją przytuliłam. Z Jeszcze wcześniej założyłam śliczną suknię. Taką jak dla księżniczki i białe rękawiczki. Niall założył mi na głowę śliczną (plastikową) koronę. Selena była ubrana w zwykłą czarną bokserkę, krótkie spodenki i niebieskie conversy. 
- Mam tego wszystkiego dość. - zaczęłam się wyżalać. Powiedziałam o tym co powiedział mi Niall, o tym gdzie teraz jest i o telewizji.
- Jaki znów wywiad? - zapytała się mnie Sel trzymając mnie za rękę. 
- O tym dlaczego i jak powstał mój związek z Niallem. Jego fanki mnie nienawidzą. Nawet nie chcę się pokazywać w telewizji. - odpowiedziałam.
- To nie idź tam.
- Ale Niall się na mnie zawiedzie.
- Musisz mu wytłumaczyć wszystko. Nie musisz się pokazywać w telewizji jeśli tego tak bardzo nie chcesz.
- A oglądałaś najnowsze wczorajsze wiadomości?
- Tak. Ale to nieważne. Nie chcesz nie jedziesz. Zostaniesz ze mną. Pogadać z blondynkiem?
- Nie. Sama z nim pogadam. Nie jestem tchórzem.
- Tak trzymaj. Chodź wyjdziemy gdzieś na miasto.
- Czekaj. Tylko się przebiorę i wezmę torbę. 
Zrobiłam sobie szybkiego kucyka, założyłam cropp top, spódnicę z wysokim stanem i czarne krótkie conversy. Zamknęłam drzwi na klucz i wyszłyśmy z hotelu. 
- O! Miałam Ci coś powiedzieć!
- Co takiego? 
- Będę mieć kolczyka!
- Jakiego? 
- Ładnego. - zaczęłam się śmiać. - w wędzidełku. 
- Ooo... muszę pójść tam z Tobą!
- Jak najbardziej .




piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział 10

** https://www.youtube.com/watch?v=ghb6eDopW8I&list=PLkA08pgJmmZ30z2FyUWMq2845ZCehzNLx **

Było pełno wielkich budynków. Miały pozapalane światła. Miasto wyglądało przepięknie. Po chwili wylądowaliśmy. Niall podziękował za podwiezienie i wziął nasze walizki. Wyjęłam telefon z tylnej kieszeni spodni i włączyłam mapę.
- Wiesz gdzie jest ten hotel..? - powiedziałam oglądając się za siebie.
- Na wprost nas. - i pokazał palcem.
Weszliśmy do środka. Hotel był olbrzymi! Poprosiliśmy o kluczyk do pokoju z dwoma sypialniami. Wjechaliśmy windą na ostanie piętro. Przed nami był bardzo dług, ciemny korytarz. Na samym końcu był nasz pokój. Wsadziliśmy do niego kluczyk i otworzyliśmy drzwi. Między nami zapadła cisza. Weszliśmy do środka. Ja weszłam do pokoju po lewej, a Niall do pokoju po prawej stronie. Nie wiem dlaczego, ale między nami zapadła cisza.Każdy wszedł do swoich pokoi w ciszy... nawet nie mówiąc sobie dobranoc... Otworzyłam swoją walizkę i wyjęłam z niej moją pidżamę. Weszłam do łazienki (pokojowej), przebrałam się i umyłam zęby. Weszłam do łóżka pod białą, puszystą kołdrę i ... oczy zamykały mi się same, więc zgasiłam światło i poszłam spać.
*Następnego dnia*
Wstałam z łóżka wyciągając się i ocierając moje zaspane oczy. Weszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Znów z walizki wyjęłam ubrania i położyłam pidżamę na łóżku. Włożyłam na siebie białe, krótkie spodenki, zielonkawą koszule, bransoletki i naszyjnik. Na ramię zarzuciłam torbę i wyszłam z pokoju. Zapukałam do pokoju Nialla. Niestety nikt nie odpowiadał. Weszłam do środka. Była pięknie zaścielona pościel... tak jakby nikt w niej nie spał ostatniej nocy. "Dobra nieważne. Zejdę na śniadanie.". Wyszłam z wspólnego pokoju i znów ujrzałam długi, tym razem jasny korytarz. Nagle z pokoju naprzeciw wyszła dziewczyna o kręconych, długich czarnych włosach. Za nią zamknął drzwi wysoki blondyn. Szybko pobiegłam przez korytarz, próbując zatrzymać dziewczynę. Ciemnowłosa dziewczyna wchodziła do windy, kiedy zdążyłam ją dogonić.
- Poczekaj! - krzyknęłam. Wsadziła rękę w zamykające się drzwi windy i wbiegłam do niej. - Słuchaj! Co Ty robiłaś tam z Niallem?!
- A co miałabym robić? To mój chłopak... - powiedziała naciskając guziczek 0.
- Że co?! To jest mój chłopak!
- Będziesz się ze mną kłócić? A może po prostu tego chcesz? On mówi mi codziennie , że kocha tylko mnie na zawsze i, że mnie nie zdradza więc... masz jakieś wytłumaczenie?
- Oczywiście. Tylko popatrz na to zdjęcie. - powiedziałam pokazując jej zdjęcie, które zawsze noszę w torebce.
- Przecież to photoshop. Doskonale to widać.
- Widać? Nic nie widać. Byłam tego świadkiem bo cóż... sama szłam z nim za rękę...
- Dobra, możesz już stąd iść?
- Jasne.
Właściwie to Samantha (tak miała na imię dziewczyna która jechała ze mną w windzie) wyszła z winy, a ja pojechałam na samą górę. Zapukałam do pokoju z którego wyszła ta niesympatyczna kobieta. Drzwi otworzył mi blondyn.
- Niall, możesz wytłumaczyć mi dlaczego u Ciebie była ta dziewczyna i dlaczego się przeniosłeś do tego pokoju? - zapytałam wchodząc bez pytania do środka pokoju.
- No dobrze... Elsa wejdź i usiądź w salonie. Zaparzę herbatę. - mówiąc to poszedł do kuchni, a ja usiadłam w wielkim, białym salonie. Po chwili przyszedł Niall ze szklankami i cukrem w rękach. Usiadł koło mnie i zaczął mówić. - No więc... Tutaj ogólnie 'wynajmuje' pokój właśnie ta dziewczyna... A Samantha to... moja siostra..
- Twoja siostra?!
- Tak Elsa... Ja nikomu nie chciałem mówić! Kiedyś bardzo się jej wstydziłem... nie potrafiłem się przyznać, że to jest moja siostra.. , ale teraz się zmieniła i w ogóle przyjechałem ją odwiedzić... Ale ona powiedziała, że woli udawać, że jest moją dziewczyną..
- Taak... właśnie mówiła mi, że to ona nią jest, a nie ja...
- Ty jesteś najpiękniejszą i kochaną dziewczyną, a ona tylko kochaną siostrą. Pamiętaj, że Ty jesteś moją jedyną dziewczyną. Nigdy Cię nie opuszczę. - kiedy to wszystko powiedział, właśnie czajnik dał o sobie znać. Niall wyszedł do kuchni. Teraz już po dłuższym czasie, przyniósł czajnik i postawił go na stoliku. Zalał nam wodę do szklanek, posłodził, wlał sok malinowy i ukroił cytrynę. Rozejrzałam się po salonie. Wszędzie były zdjęcia tej dziewczyny z windy.
- A czy Ty... tutaj się przeprowadziłeś? Tak jakby? - zapytałam.
- Oczywiście, że nie ! Ja nadal będę w naszym pokoju tylko przyszedłem odwiedzić Samanthę. Nie wiedziałem, że zatrzymała się w tym hotelu, ale to miła niespodzianka.
- Nie no ok. Ja nic do tego nie mam.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Szkoda, że nie komentujecie :( Nie mam weny ;/

sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział 9

Wreszcie po bardzo długim czasie dolecieliśmy na miejsce! W trakcie lotu zamówiliśmy z Niallem bardzo dużo jedzenia. Jakieś chrupki, żelki, dużo picia, lizaki, bułki, kanapki z serem, z szynką i z sałatą, popcorn i wiele innych niezdrowych i zdrowych rzeczy. Kiedy już wylądowaliśmy odpięliśmy pasy i stewardesa pożegnała pasażerów. Wszyscy wyszli z samolotu wiedząc, że są w Nowym Yorku. Ale spojrzałam się na innych ludzi. Rozglądali się w około z zadziwieniem więc ja też zaczęłam się rozglądać. Tak szczerze nigdy nie wiedziałam Nowego Yorku więc tym bardziej nie wiedziałam jak wygląda tam lotnisko.
- Chyba wprowadzili nas w wielki błąd! Jesteśmy w Londynie! - krzyknął Niall patrząc na nasze bilety.
- To teraz dopiero się okazało, że lecieliśmy do Londynu?! - krzyknęłam siadając na ziemi.
- Elza, nie przejmuj się. Wynajmiemy jakiś hotel i zostaniemy tutaj na jakiś tydzień. Zakupimy bilety do Nowego Yorku i polecimy do naszego celu. - odpowiedział spokojnie siadając obok mnie i obejmując mnie. Znów postanowiłam napisać do mamy bo odpowiedzi nie dostałam. "Mamo. Dojechaliśmy, ale nie do wyznaczonego celu. Jesteśmy w Londynie. Wszyscy wsiedli nie w ten samolot, ale Niall wszystko przed chwilą zaplanował. Zostaniemy tutaj na tydzień, a później będziemy lecieć do NY. Kocham Cię :* Proszę odpowiedz! ". Wysłałam. Niall i ja byliśmy załamani. Nie wiedziałam za co ja wynajmę pokój w hotelu i za co kupię sobie przez ten tydzień jakieś jedzenie.
- Spokojnie. Ja Ci wynajmę pokój, albo będziemy mieć razem.. - trochę się tym załapałam gdy to powiedział. "Razem"? ... eh - i po prostu będziemy jeść razem. Nie martw się. Stać mnie na wszystko.
- A praca?
- Praca? E tam. Żadna praca! Ja tu kasę za koncerty dostaję. A czasem nawet za nic. Wyjeżdżam za granice za darmo i mogę sobie zwiedzać miejsca kiedy chcę i gdzie chcę. Szczerze myślałem, że jedziemy wprost do NY, ale chyba się pomyliłem. Ale jest jeden plus. Mogę zadzwonić po prywatny samolot!
- Samolot....? prywatny ... ?
- Owszem. Dobra dzwonię!
Niall wykręcił numer i zadzwonił. Po 2 godzinach nadal go nie było.
- Chyba musimy iść do hotelu. - zaproponowałam. Chciałam zostać choć jedną noc z Niallem razem w pokoju.
- No chyba tak. A jednak nie! Popatrz tam! - i pokazał palcem nadlatujący, mały samolocik. Było mi trochę głupio, że myślałam o takich rzeczach. W końcu... Eh. Nieważne. 
Po chwili mały samolocik, był już przy nas.
- To moja torpeda. - odpowiedział patrząc się w nią z zakochaniem. Tak szczerze nie wiedziałam co odpowiedzieć. Moja? Torpeda? Co to jakaś jego dziewczyna? Samolot jego dziewczyną? o.o
- Torpeda mówisz... - powiedziałam to biorąc walizki i idąc w stronę samolotu. Kiedy wylądowali, wysiadł ze środka ochroniarz Nialla. Zaczął się z nim witać i wypytywać kim jestem. Kiedy Niall już wszystko wytłumaczył wsiedliśmy do małego samolociku i polecieliśmy w stronę Nowego Yorku.
*1 godz. później*
Byliśmy na miejscu. Nareszcie. Pierwszy raz byłam w Nowym Yorku. A nawet miałam lepiej bo byłam NAD nim.
 New York typeface - plakat

niedziela, 23 marca 2014

Rozdział 8 cz. 2

*Następnego dnia*
Nastawiłam budzik na 5:00. Kiedy zadzwonił, postanowiłam jeszcze trochę poleżeć w moim wygodnym łóżeczku. Nagle zasnęłam. Obudziłam się pół godziny później. Kiedy wszyscy jeszcze spali, a ja byłam kompletnie nie ogarnięta. Założyłam swoje puszyste kapciuszki i ruszyłam w stronę łazienki. Wzięłam swoją szczoteczkę i pastę. Oczywiście umyłam swoje zęby. Później zrobiłam sobie kupę na głowie i zeszłam na śniadanie. Właściwie sama musiałam je sobie zrobić więc żadnej nowości nie było. Matka spała do 10:00. A o 10:00 już będę dawno w drodze do Nowego Yorku. Byłam bardzo podekscytowana. Zrobiłam sobie pyszne płatki z owocami. Były tak pyszne, że jadłam je przez 15 minut. Spojrzałam wolno na zegarek nic sobie z tego nie robiąc, że mam 5 minut do wyjścia. Nagle mnie coś ruszyło i znów spojrzałam na zegarek, który tym razem miałam na ręku. "Mam 5 minut do wyjścia?!!" - krzyknęłam w myślach. Szybko się ubrałam, wzięłam walizkę i torebkę i wybiegłam z domu. Teraz pozostało mi tylko czekać na Nialla, który miał po mnie przyjechać.
*5 minut później*
Trochę spóźniony chłopak, wreszcie zjawił się pod moim domem. Przyjechał białym BMW. Wysiadł i podszedł do mnie.
- Cześć. Ślicznie wyglądasz. - powiedział biorąc walizki.
- Dziękuję, ale za bardzo się nie szykowałam. - odpowiedziałam ze śmiechem podchodząc do białego samochodu. Chłopak otworzył mi drzwi, abym mogła wsiąść.
- Hej, przecież sama dałabym radę otworzyć sobie drzwiczki. - powiedziałam z fochem na twarzy.
- Jestem dżentelmenem kochana! - odpowiedział z uśmiechem. Wsiadłam do samochodu i popatrzyłam się w lusterko. Uznałam, że mój makijaż jest ok. i chyba mogę tak wyjść na miasto. Po spakowaniu walizek do bagażnika, do samochodu wsiadł Niall z rozszerzoną gębą.
- Co ty tak się cieszysz? - powiedziałam patrząc się nadal na lusterko i malując sobie usta błyszczykiem.
- Po prostu. Tak sobie. W końcu wyjeżdżamy razem. - odpowiedział odpalając silnik. Ja tylko się uśmiechnęłam i schowałam błyszczyk do torebki.
*30 minut później*
Po tych 30 minutach jazdy mięliśmy chwilę, aby przejść się po lotnisku i znaleźć miejsce gdzie można byłoby usiąść. Było bardzo dużo ludzi. Tłok wszędzie. W ogóle nie można było przejść. Jeszcze te natrętne fanki blondyna. Wszystkie się na niego rzucały. Nie to, że byłam zazdrosna, ale czułam się dziwnie. Te wszystkie spojrzenia tych dziewczyn z przymrużonymi oczami.
- Niall. Chyba musimy już iść. Stewardesa nas woła! - powiedziałam biorąc w rękę swoją walizkę.
- Dobrze już idę. Podpiszę tylko kilka autografów i płyt. - odpowiedział podpisując jakąś kartkę z jego zdjęciem. Ja trochę odeszłam od tego tłumu. Po chwili pojawił się Niall ze swoją walizką.
- Proszę pokazać bilety. - powiedziała urocza stewardesa. Niall pokazał nasze bilety i paszporty. - Dobrze. Proszę wejść i zająć miejsca. Za 15 minut odlot. - odpowiedziała machając nam na pożegnanie z udawanym uśmiechem chociaż wiedziała, że jeszcze się zobaczymy.
Zajęliśmy swoje miejsca. Niall wyjął z kieszeni słuchawki i telefon i zaczął słuchać muzyki. A ja tylko wyjęłam swój telefon i napisałam smsa do mamy. "Mamo. Mam nadzieję, że już nie śpisz, przeczytasz to i odpiszesz jak najszybciej. Siedzę już w samolocie. Za 15 minut odlot. Życz mi powodzenia w nowym życiu i w ogóle bardzo Cię kocham. Będę codziennie dzwonić. PaPa <3". Po napisaniu wiadomości nacisnęłam tylko guziczek 'wyślij'. Następnie zaczęłam grać w najnudniejszą grę świata. Po niedługim czasie znów schowałam telefon do kieszeni i siedzenie przechyliłam do tyłu. Byłam bardzo śpiąca, ale hałasy dochodzące z wewnątrz i zewnątrz samolotu mnie budziły. Po krótkiej chwili weszła stewardesa, która sprawdzała nasze bilety i paszporty. Z uśmiechem na twarzy przywitała ludzi siedzących na swoich miejscach i prosiła o zapięcie pasów na czas lecenia do góry. Wszyscy posłusznie zapięli pasy bezpieczeństwa.
- Niall. - stuknęłam łokciem blondynka.
- Słucham? - odpowiedział wyjmując słuchawki z uszu.
- Mamy zapiąć pasy gapo. - odpowiedziałam ze śmiechem.
Niall zapiął pasy. zaczęliśmy lecieć wysoko w chmury.

________________________________________________________
Pisało mi się ten rozdział jakoś tak lajtowo. Mam nadzieję, że wam się spodobała ta część. Następne będą jeszcze ciekawsze ;) Mam nadzieję, że zostaniecie do końca. <3

wtorek, 18 marca 2014

Rozdział 8 cz.1

- Dlaczego nie? - powiedziała moja mama wstając z łóżka i rozglądając się po pokoju.
- Mam was nie opuszczać. A tak na prawdę Ciebie bo to ty w tym domu jesteś dla mnie najważniejsza. - odpowiedziałam odwracając się do ściany.
- Och, córeczko. Ale kiedy wyjedziesz z Niallem Twoje życie może potoczyć się inaczej. Lepiej, a czasem gorzej. Będziesz mieć chwile załamania kiedy się z nim pokłócisz, a będziesz szczęśliwa, kiedy się z nim pogodzisz. Być może tutaj nie znajdziesz przyszłości, a w innym mieście i kraju.... być może będzie Ci lepiej kochanie. Powiedz mu to co ja Tobie. Może to coś zadziała. Ale ty jesteś tego pewna?
- Tego, że chcę wyjechać? Na 100% mamo.
- To może ja z nim pogadam?
- Nie. Sama załatwię tą sprawę.
- No dobrze. Chcesz herbatę?
- Poproszę. Z cytryną. 2 łyżeczki cukru.
- Ok. To trzymaj się misiątku.
Mama wyszła z pokoju. Ja nadal płakałam.
*5 minut później*
Mama przyniosła mi gorącą herbatę do pokoju i postawiła na szafce nocnej. Pocałowała mnie w czoło i wyszła z pokoju, cała zadowolona. Wreszcie wstałam na nogi i usiadłam do biurka. Nagle zadzwonił mój dzwonek. Czyli Rihanna - Stay.
- Halo? - zapytałam.
- No cześć! - usłyszałam w słuchawce głos Elizy.
- Czego chcesz?
- Takie nie miłe powitanie? - zapytała ze śmiechem.
- Jakoś nie jest mi do śmiechu... - odpowiedziałam całkiem poważnie.
- Hmm... Dobra to już nic.
- Ale co chciałaś?
- Przeprosić, ale już nie ważne. Cześć. - Rozłączyła się.
Włączyłam laptopa i weszłam facebooka. Wypiłam łyka herbaty, ale niestety była jeszcze za gorąca na picie jej. Był dostępny Niall. Ale była też moja była przyjaciółka, która do mnie dzwoniła. Napisałam do Nialla. Chciałam z nim ustalić wszystko i napisać to co kazała mi napisać moja mama. Miałam nadzieję, że Niall się zgodzi.
*10 minut później*
Tak! Udało się! Namówiłam na wszystko Nialla. Pobiegłam do kuchni i krzyczałam na cały dom "Niall się wreszcie zgodził! Mamo wyjeżdżam do Nowego Yorku!!". Kiedy tak biegłam i biegłam, nagle wyszła przede mnie kobieta. Hah, a to była właśnie moja matka.
- Udało się? - zapytała pijąc kawę.
- Tak! Dziękuję Ci. - i dałam jej buziaka w policzek.
Znów pobiegłam do mojego pokoju, wyciągnęłam walizkę i zaczęłam się pakować do kraju do którego wyjeżdżam. Moja walizka była z obrazkami z Londynu. Trochę nie na tematykę, ale cóż... Spakowałam kilka ciuchów. Chyba jednak nie zamierzałam wyjechać tam na zawsze. Wyjeżdżam jutro o 7:00 rano. O 6:00 mam wyjść przed dom. Tam będzie czekał na mnie Niall.


poniedziałek, 17 marca 2014

Rozdział 7

- No to może ja już pójdę. - odpowiedziałam wstając z siedzenia.
- Dlaczego? - zapytał smutny chłopak.
- Muszę się już zbierać. Mam ważne spotkanie.
- Aa... No dobra. To chociaż piszmy smsy. Ok?
- Dobrze. To cześć. - powiedziałam biorąc kurtkę w rękę i zakładając na ramię torebkę.
Blondyn machnął mi, a ja wyszłam z kawiarni. Nagle dostałam smsa. Szczerze nie chciało mi się pisać, no ale w końcu się zgodziłam. Odpisałam mu. Dopiero wyszłam, a ten już do mnie pisał.
~Oczami Nialla~
Co jej się stało? O co chodzi? Dlaczego pisze bez emotek...?! Jestem zły na siebie! Pewnie to przeze mnie jest jej smutno. Jestem głupi... Głupi, głupi, głupi!!
~Oczami Elzy~
Nie, nie byłam na niego zła. I nie, nie było mi smutno. Po prostu czułam się zmęczona i nie wiedziałam gdzie w tamtym momencie iść. Nie chciało mi się wracać do domu. Chciało mi się pochodzić, ale też chciałam pogadać z Elizą. Więc postanowiłam do niej zadzwonić.
- Halo?? - usłyszałam szczęśliwy głos w słuchawce.
- No cześć Eliza. To ja Elza. Możesz się spotkać? - zapytałam chodząc po ulicy.
- Znaczy no tak średnio bo spędzam czas z Harrym... - odpowiedziała.
- Aha... Czyli teraz chłopak ważniejszy od przyjaciółki?
- Nie, Elza. To nie jest tak!
- Chyba jednak jest . Spędziłaś z nim całą noc i jeszcze ten dzień. Ja z Niallem tylko jedną noc. Właśnie się z nim pożegnałam i chciałam spędzić czas z Tobą. Bardzo Ci dziękuję Eliza. Myślałam, że mogę na Ciebie liczyć i z Tobą pogadać, a tu dupa.
- Eh... Po prostu nie mam z Harrym takiego dobrego kontaktu jak z Tobą. Też chcę z nim spędzić jak najlepsze chwile.
-Czyli ja już nie jestem dla Ciebie ważna. Dziękuję za tą wspaniałomyślną przyjaźń.
- Wspaniałomyślną?!
- Owszem.
- Niby dlaczego?!
- Bo nie zastanowiłam się czy się z Tobą przyjaźnić czy nie. Po prostu zgodziłam się na bycie Twoją przyjaciółką bo jestem popularna w szkole... Tak szczerze to zlitowałam się nad Tobą.
- Och teraz mi to mówisz?!
- Przepraszam, ale przez telefon kłócić się nie będę. Cześć.
- Pa! - I usłyszałam tylko "pi, pi, pi".
Nagle zadzwonił drugi telefon. Wyświetlił się numer blondyna. Nie odebrałam. Chłopak nagrał mi 15 sekundową wiadomość. A brzmiała ona tak: "Elo... Wiem, że niedawno się pożegnaliśmy, ale zupełnie zapomniałem powiedzieć Ci czegoś bardzo ważnego. Nie wiem, czy się tym przejmiesz czy nie, ale... Zamierzam wyjechać do Nowego Yorku. No to jak to odsłuchasz to zadzwoń i możemy się spotkać. Pa. Jeśli się nie odezwiesz... Powiem szczerze. Będę tęsknić." - powiedział z trochę już zapłakanym głosem.
Byłam zdezorientowana. Nie wiedziałam co mam zrobić. Czy oddzwonić czy się tym nie przejmować. "Dobra... Chyba oddzwonię. Chcę się chociaż z nim pożegnać. " - pomyślałam.
Zadzwoniłam do niebieskookiego blondynka. Po 2 sygnałach chłopak odebrał telefon.
- Tak? - zapytał smutny.
- No hej. Moglibyśmy się spotkać? - zapytałam.
- Jasne... - powiedział nie entuzjastycznie.
- No to kiedy i gdzie?
- Może teraz w parku obok ciebie? Wiesz... Trochę muszę się spieszyć. Pakować się itd.
- No dobrze. To zaraz będę. Do zobaczenia.
- Do zobaczenia kocie.
"ŻE CO?! KOCIE?!?!" - pomyślałam. Ale tak jakby... było to dla mnie miłe. Jeszcze nikt mnie nigdy tak słodko nie nazwał. To było pierwsze takie słowo usłyszane przez chłopaka.
Szybko pobiegłam w miejsce spotkania. Blondyn czekał tam na mnie trzymając w rękach 2 butelki coca-coli. Niall schylił się udając, że mnie nie widzi. Nagle odwrócił głowę w moją stronę i uśmiechnął się.
- Już myślałem, że nie przyjdziesz. - powiedział załamująco.
- Ja zawsze dotrzymuję słowa głuptasku! No to do rzeczy. Dlaczego chcesz wyjechać do Nowego Yorku? - odpowiedziałam, pytając trochę z zakłopotaniem. Już bałam się, że chłopak mi nie odpowie, ale przecież dlatego się spotkaliśmy.
- No więc... Tu życie, nie wiedzie mi się tak dobrze. Chciałbym być wreszcie szczęśliwy. Kiedy jesteś przy mnie czuję się tak jakoś... wyjątkowo. Myśląc, że przy mnie właśnie jest najpiękniejsza kobieta na świecie. W tym mieście... Ludzie mnie hejtują. Nie znoszą mnie. Dlatego chcę, żeby już sobie odpuścili. Wolę wyjechać niż czuć się nieswojo.
- A może po prostu nie pokazuj że jesteś słaby? Wyjechaniem do Nowego Yorku pokazujesz tym wszystkim hejterom, że już nie dajesz siły. Nie wytrzymujesz i chcesz odpocząć. Ale wiesz, że media będą dudnić o tym, że "Niall Horan wyjechał do Nowego Yorku by pozbyć się hejterów." Myślisz, że Ci odpuszczą? Bo ja nie jestem tego taka pewna. Ale jeśli ty jedziesz to i ja jadę!
- Że co?!  Elza... musisz tu zostać. Tu masz dom i rodzinę. Nie pozwolę, żebyś ich zostawiła.
- Takie jest życie Niall. Uświadom to sobie. Chcę być przy tobie bo przy tym głupku koło którego teraz stoję czuję się bezpiecznie. - Mówiąc to przytuliłam się do chłopaka. Wtem z oka wypłynęła mi łezka. A może nawet dwie.
- Ojeju... To co teraz powiedziałaś to po prostu... Nie no jak ty płaczesz to ja też się zaraz rozkleję więc przestań ! Ja nie pozwolę Ci nigdzie wyjechać. Ludzie się rozstają, ale nie na zawsze. Na pewno się kiedyś jeszcze zobaczymy.
- No dobrze... To teraz chcę z Tobą spędzić jak najwięcej Twojego wolnego czasu.
- Dziękuję, ale ja już muszę spadać do domu. Wiesz.... Wielkie pakowanie mnie czeka i szukanie jakiejś wielkiej walizki.
- A dlaczego od razu wielkiej? Chcesz mnie tam spakować?
Obydwoje zaczęliśmy się śmiać. Ale to jednak nie był dobry czas do śmiechów. Przez chwilę znów byliśmy całkiem poważni. A minutę potem znów wpadliśmy w śmiech. 
- No to .. cześć. - i blondyn pocałował mnie w policzek.
- A ja bym wolała jakieś głębokie pożegnanie... - odpowiedziałam z uśmiechem.
Niebieskooki chłopak pocałował mnie w usta i mocno przytulił.
- O to Ci chodziło? - powiedział szczęśliwy odklejając się ode mnie.
- Tak! Dokładnie o to.
Rozeszliśmy się. Zaczęłam płakać machając do odchodzącego chłopaka. Poszłam w stronę domu. Szłam powoli cała we łzach. Były klejące, słone i nieprzyjemne.
*15 minut później*
Nareszcie doszłam do domu. W drodze zaczął padać deszcz więc byłam cała przemoknięta. Zdjęłam mokre ciuchy i szybko przebrałam się w coś suchego. Położyłam się na łóżku i zaczęłam głośno płakać. Nagle do pokoju weszła moja mama. Usiadła koło mnie, przykryła mnie kocem i utuliła.
- Co się stało rybko? - zapytała.
- Po prostu chłopak... Który mi się podoba, wyjeżdża do Nowego Yorku.
- To może jedź z nim?
- Też mu to proponowałam, ale on "nie!".
________________________________________________________________________
Podoba mi się ten rozdział tak szczerze ;)))
Czekajcie na następny i zostawcie po sobie ślad ;)