- Chyba wprowadzili nas w wielki błąd! Jesteśmy w Londynie! - krzyknął Niall patrząc na nasze bilety.
- To teraz dopiero się okazało, że lecieliśmy do Londynu?! - krzyknęłam siadając na ziemi.
- Elza, nie przejmuj się. Wynajmiemy jakiś hotel i zostaniemy tutaj na jakiś tydzień. Zakupimy bilety do Nowego Yorku i polecimy do naszego celu. - odpowiedział spokojnie siadając obok mnie i obejmując mnie. Znów postanowiłam napisać do mamy bo odpowiedzi nie dostałam. "Mamo. Dojechaliśmy, ale nie do wyznaczonego celu. Jesteśmy w Londynie. Wszyscy wsiedli nie w ten samolot, ale Niall wszystko przed chwilą zaplanował. Zostaniemy tutaj na tydzień, a później będziemy lecieć do NY. Kocham Cię :* Proszę odpowiedz! ". Wysłałam. Niall i ja byliśmy załamani. Nie wiedziałam za co ja wynajmę pokój w hotelu i za co kupię sobie przez ten tydzień jakieś jedzenie.
- Spokojnie. Ja Ci wynajmę pokój, albo będziemy mieć razem.. - trochę się tym załapałam gdy to powiedział. "Razem"? ... eh - i po prostu będziemy jeść razem. Nie martw się. Stać mnie na wszystko.
- A praca?
- Praca? E tam. Żadna praca! Ja tu kasę za koncerty dostaję. A czasem nawet za nic. Wyjeżdżam za granice za darmo i mogę sobie zwiedzać miejsca kiedy chcę i gdzie chcę. Szczerze myślałem, że jedziemy wprost do NY, ale chyba się pomyliłem. Ale jest jeden plus. Mogę zadzwonić po prywatny samolot!
- Samolot....? prywatny ... ?
- Owszem. Dobra dzwonię!
Niall wykręcił numer i zadzwonił. Po 2 godzinach nadal go nie było.
- Chyba musimy iść do hotelu. - zaproponowałam. Chciałam zostać choć jedną noc z Niallem razem w pokoju.
- No chyba tak. A jednak nie! Popatrz tam! - i pokazał palcem nadlatujący, mały samolocik. Było mi trochę głupio, że myślałam o takich rzeczach. W końcu... Eh. Nieważne.
Po chwili mały samolocik, był już przy nas.
- To moja torpeda. - odpowiedział patrząc się w nią z zakochaniem. Tak szczerze nie wiedziałam co odpowiedzieć. Moja? Torpeda? Co to jakaś jego dziewczyna? Samolot jego dziewczyną? o.o
- Torpeda mówisz... - powiedziałam to biorąc walizki i idąc w stronę samolotu. Kiedy wylądowali, wysiadł ze środka ochroniarz Nialla. Zaczął się z nim witać i wypytywać kim jestem. Kiedy Niall już wszystko wytłumaczył wsiedliśmy do małego samolociku i polecieliśmy w stronę Nowego Yorku.
*1 godz. później*
Byliśmy na miejscu. Nareszcie. Pierwszy raz byłam w Nowym Yorku. A nawet miałam lepiej bo byłam NAD nim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz